Poniższe zdjęcie i życiorys Pana Stanisława pochodzą z okresu, kiedy
przeszedł już na emerytuę:
Stanisław CHYLEWSKI; (ur. 1960 r. w Tczewie). Absolwent filologii polskiej Uniwersytetu Gdańskiego. W okresie studiów należał do chóru akademickiego UG. Wystąpił z nim m.in. w spektaklu “Kolęda nocka” (Teatr Muzyczny w Gdyni).
Przez kilka lat pracował jako nauczyciel języka polskiego w szkole podstawowej w Przywidzu k. Gdańska.
W 1989 przybył wraz z żoną i synem do Kanady. Nowe okoliczności zmusiły go do zawodowego przekwalifikowania się. Po zrobieniu certyfikatu w zakresie obsługi procesów produkcyjnych oraz kontroli jakości i procedur BPF/GMP w College’u Gerard Godin pracował w firmach farmaceutycznych, ostatnio w MSH Pharma na stanowisku specjalisty ds. stabilności produktów.
Równolegle do pracy zawodowej działał na rzecz Polonii Montrealskiej. Od 1996 aż do przejścia na emeryturę w 2025 uczył języka polskiego w Szkole Polskiej im. Mikołaja Kopernika przy Konsulacie Generalnym RP w Montrealu. W latach 2008 - 2025 dodatkowo pełnił obowiązki dyrektora tej placówki.
Jest współorganizatorem ponad dwudziestu edycji konkursu recytatorskiego, w tym kilku międzyszkolnych.
Od 2009 jest stałym członkiem jury międzynarodowego konkursu dla dzieci i młodzieży „Być Polakiem” (www.bycpolakiem.pl).
W 2011 został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi za pracę edukacyjną i krzewienie polskości poza granicami Polski. W 2023 podczas Światowego Kongresu Edukacji i Nauki Polskiej za Granicą został wyróżniony Medalem Komisji Edukacji Narodowej za zasługi dla rozwoju oświaty polonijnej.
Lubi literaturę - w szczególności biografie - muzykę poważną oraz podróże. Śpiewa i gra na gitarze dla przyjaciół. Pisze do szuflady.
Piosenka „Decyzja” powstała wiele lat temu, ale dla autora ma nadal wielką wartość emocjonalną.
Do dziś niejasne jak to się stało…
Szybka decyzja, sprzedaż mieszkania.
Z Zachodu bowiem nadzieją wiało
I wielka była chęć poznania.
„Czy jeszcze wrócisz i kiedy wrócisz?
Bo przecież tu jest twoje życie…
Ty chyba Polski nie porzucisz?”
Pytała mama łzy roniąc skrycie.
Zawód, kariera - same złudzenia.
Ot tak po prostu perspektyw brak.
Postanowiłem ziścić marzenia,
Nie wiedząc jeszcze: co, gdzie i jak.
Samolot w Rzymie wylądował.
Ze statku zszedłem w Rotterdamie.
Obóz gdzieś w Austrii mnie przechował.
„Tanio i wolność!” - pisałem mamie.
Liry, szterlingi, marki, dolary
Tak w lepszym świetle zacząłem żyć.
I tylko nocą sen męczył stary:
Czy lepiej mieć, czy może być.
Dziś już od lat wśród innych ludzi.
I gdzieś tam w świecie swój własny kąt.
I coraz rzadziej sen ów mnie,
Bo coraz dalej jest przeszłość stąd.
Żyję w pospiechu, ale wygodnie.
Język poznałem pas si mal.
Co wczoraj obce - dzisiaj przyrodnie.
Jedynie mamy mi czasem żal.
Lecz ona w listach mi donosi,
Że ma się dobrze wbrew jesieni,
I że w modlitwach Boga prosi,
Bym nie zatracił swych korzeni.
„Mamo kochana, całuję Ciebie.
Dobrze mi tutaj. Przyjaciół mam.
Bo widzisz mamo, błękit na niebie
Jest przecież wszędzie taki sam…”
Zdjęcia: Leszek Sołek



