Maria Jakóbiec

W latach 2010-24 była fotografem cyklu oraz pomagała

w organizacji prawie każdego spotkania SWN i SP.

Biolog, pracowała w Montreal General Hospital i MUHC

 

22 czerwca 2026 (poniedziałek ), godz. 19:00

 

Ilustracja muzyczna: wspólne śpiewanie piosenek przy akompaniamencie

Jerzego Adamuszka i Jacka Stomala na gitarach
 

Spotkanie prowadził Jerzy Adamuszek.

(drugim gościem wieczoru był Jacek Stomal)

 

Maria Jakóbiec pochodzi z malowniczego Beskidu Żywieckiego i w Żywcu chodziła do liceum ogólnokształcącego. Po ukończeniu biologii na Uniwersytecie Jagiellońskim została asystentem w Zakładzie Histologii Akademii Medycznej w Krakowie. W Montrealu mieszka od 1979 r. gdzie założyła rodzinę. Pracując w Montreal General Hospital i na McGill University Health Centre (MUHC) kontynuowała specjalizację w technice mikroskopii elektronowej. Fotografią zainteresowała się na studiach, pisząc m. in. pracę magisterską, a potem poszerzała jej tajniki zajmując się mikroskopią elektronową i diagnostyką medyczną. W latach 90. pracowała społecznie w komitecie rodzicielskim w polskiej sobotniej szkole im. Jana Pawla II w Montrealu.

 

Relacja ze spotkania


Po przywitaniu przybyłych na imprezę podziękowałem Marii Jakóbiec i Jackowi Stomalowi, że dali się przekonać i przyjęli zaproszenie, aby wystąpić w cyklu „Są Wśród Nas”. Moim argumentem był fakt, że Oboje mają bardzo duży wkład w organizowanie obu cykli (również „Spotkań Podróżniczych”). I nawet dobrze się złożyło, że było to 99. spotkanie, tuż przed okrągłym, setnym, które będzie podsumowaniem cyklu SWN, i na które - mam nadzieję – przyjdzie sporo byłych „gości wieczoru”.

 

Od lewej: Jerzy Adamuszek, Maria Jakóbiec i Jacek Stomal

Następnie przeczytałem biogramy dzisiejszych „Gości wieczoru”, które w tym czasie były wyświetlone na ekranie. Potem rozpoczęliśmy pierwszy blok piosenek biesiadnych – a w sumie były trzy takie bloki (również w środku i na końcu) - po kilka piosenek w każdym. Na gitarach akompaniował Pan Jacek i ja – a ponieważ jesteśmy tylko muzykami-amatorami, przygotowałem zestaw piosenek z chwytami na gitarę. Podczas śpiewania słowa tych piosenek ukazywały się na ekranie. Były one na ogół znane: „Płonie ognisko w lesie”, My Cyganie” „Hej Mazury”, „Tokaj”, „Płonie ognisko i szumią knieje” czy „Oj ty Cyganko”. Natomiast przed bardzo popularną piosenką „Hej Sokoły” podzieliłem się informacją z Internetu, która raczej nie jest znana. Otóż utwór ten powstał końcem XVIII w. Skomponował ją Maciej Kamieński, twórca wodewilów i oper – w tym pierwszej polskiej opery pt. „Nędza uszczęśliwiona” (1778). W oryginalnym tekście sprzed około 240 lat temu nie ma nic ani o „ułanach” ani o „Ukrainie” – ale jest za to o „winie” i o „graniu”. Dla przykładu jedna zwrotka:
 

Żal, żal za jedyną, Za hołubką, za dziewczyną,
Żal, żal, serce boli, Nie ma mojej złotej doli
Jeszcze wina, jeszcze grajcie, A jak umrę pochowajcie
Tam daleko przy dziewczynie, Przy jedynej, w mej krainie

 

Pani Jakóbiec do wystąpienia przygotowała materiał multimedialny nie tylko o swojej pracy zawodowej i działalności społecznej, ale również w skrócie o latach młodości i o studiach w Krakowie. Każdy epizod z Jej życia był podparty zdjęciami i ciekawostkami (zamieszczony poniżej wywiad).

 

Od lewej: Maria Jakóbiec i Mariola Nykiel


Natomiast wystąpienie Pana Stomala miało inny charakter – opowiedział On w wielkim skrócie o najważniejszych epizodach swojego życia. Zrobił to i ciekawie i z dozą humoru. Mieliśmy okazję zobaczyć może tylko pięć zdjęć – z czego na trzech z nich były łódki z żaglami, na których pływał (również przeprowadziłem z Nim wywiad).


Podczas ostatniego SWN wspomniałem, że Teresa Więckowska, która przez prawie 10 lat dawała wiązanki kwiatów dla „gości wieczoru” i muzyków zamknęła swoją kwiaciarnię Gala w dzielnicy Outremont. Ostatnim jej gestem było przywiezienie trzech pięknych kompozycji z suchych kwiatów. Dwie mniejsze przekazałem dzisiejszym gościom wieczoru - a tę większą zostawiłem w sali Weteranów i będzie nam ona służyła w przyszłości do dekoracji. Jeszcze raz dziękujemy pani Teresie, która w sumie przekazała nam, nie pobierając opłaty, ponad 40 wiązanek kwiatów.

 

Od lewej: Jacek Stomal i Jerzy Adamuszek

 

 

Dzisiejszy poczęstunek składał się z hebraty i ze słodyczy przywiezionych przez naszych „gości wieczoru” oraz dwóch pysznych ciast upieczonych przez Panią Marię. Tą częścią wieczoru zajęła się Mariola Nykiel, gość wieczoru SWN #43.

 

 

Od lewej: Jacek Stomal - twórca witryny, Andrzej Leszczewicz - który
ją prowadził w latach 2011-19 i ponownie od początku 2026
oraz Adam Jed - administrator budynku Związku Weteranów

 

Podziękowania składam również Adamowi Jedowi, administratorowi budynku, który przygotował salę do spotkania i oczywiście Związkowi Weteranów z prezesem Andrzejem Okoniewskim na czele za udostępnienie nam sali.

 

Wywiad z Marią Jakóbiec:

Jerzy Adamuszek: Tym razem wywiad rozpocznę inaczej i zapytam Cię o początek naszej współpracy w 2010 roku. Skąd wzięła się ta decyzja?

Maria Jakóbiec: Przed kolejnym spotkaniem SWN poprosiłeś mnie, abym przyniosła aparat fotograficzny i zrobiła kilka zdjęć. Skromny początek kolejnych spotkań rozwinął się do 14. lat dobrej współpracy, gdzie mogłam wykorzystać moje doświadczenie w zakresie fotografii.

JA: Rozwijając temat „pracy społecznej”; pamiętam Twoje opowieści o kilku pokoleniach rodziny, którzy byli aktywni na tym polu.

MJ: Wychowałam się w rodzinie, gdzie praca społeczna była czymś naturalnym od kilku pokoleń i nadal jest kontynuowana w kolejnej generacji. Wojciech Jakóbiec, mój pradziadek, będąc wójtem w Słotwinie koło Żywca, założył szkołę podstawową w 1891 roku. Jan Jakóbiec, brat mojego dziadka, już po przejściu na emeryturę, przyjął funkcję konspiracyjnego wojewody i kierował Krakowską Okręgową Delegaturą Rządu w latach 1941-1945. Władysław Jakóbiec, mój ojciec, pełnił wiele funkcji społecznych dla dobra lokalnych mieszkańców.

 

Nadanie imienia Orła Białego szkole podstawowej w Słotwinie 

JA: Pracowałaś społecznie przez wiele lat, czy było coś szczególnego w Twoim życiu, co nazwałabyś inspiracją?

MJ: Począwszy od szkoły podstawowej byłam pośrednio zaangażowana - jak również pozostali członkowie rodziny - w pracę społeczną mojego ojca. Takie zrozumienie celu pracy społecznej dla dobra innych, bez materialnych z tego płynących korzyści, było niewątpliwie moją inspiracją.

JA: Teraz o Twoim dzieciństwie, które spędziłaś w malowniczym Beskidzie Żywieckim, Czy ten fakt miał wpływ na dorosłe życie?

MJ: Dzieciństwo i wczesna młodość spędzona w Beskidzie Żywieckim, wspaniały widok na całą Dolinę Żywiecko-Bielską, imponujący widok na Babią Górę, Pilsko, Baranią Górę (początek rzeki Wisły) i Skrzyczne, bezsprzecznie odcisnęło na mnie swoje niezatarte piętno. Potrzeba bycia blisko Natury, kontakt z miejscem, gdzie są moje korzenie, znana mi lokalna kultura i obyczaje, zapach tamtych lasów, to jest powód dla którego wracam tam często.

 

Widok na Beskid Żywiecki

JA: Ukończyłaś Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w Żywcu - jak wspominasz ten okres?

MJ: Cztery lata spędzone w Żywcu dały mi możliwoṡć odczucia atmosfery miasta i jego znaczenia dla regionu.

W liceum zainteresowała mnie biologia, chemia oraz polubiłam język francuski. Szkoła organizowała nam wycieczki górskie (podobne do tych w szkole podstawowej), a w klasie maturalnej była trzydniowa wycieczka do Warszawy.

 

Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w Żywcu

JA: Czy otrzymany dyplom magistra biologii na Wydziale Biologii i Nauk o Ziemii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie pomógł Ci w znalezieniu pracy?

MJ: Absolutnie, moją specjalizacją biologa jest antropologia. Pracę magisterską zrobiłam na materiale genetycznym człowieka, chromosomach, a dyplom również uprawnia do pracy dydaktycznej. Po ukończeniu studiów zostałam zatrudniona na Akademii Medycznej w Zakładzie Histologii, gdzie również prowadziłam zajęcia ze studentami pierwszego roku medycyny. Będąc już w Montrealu dostałam pracę w Montreal General Hospital, Department of Pathology, tylko na podstawie tłumaczonego na język angielski dyplomu i referencji z pięciu lat pracy na Akademii Medycznej w Krakowie. 

 

Collegium Novum, Uniwersytet Jagielloński w Krakowie

JA: Końcem lat 70. ub. wieku przybyłaś na stałe do Montrealu. Jak odnalazłaś się w nowej rzeczywistości?

MJ: Szczęśliwie. W pracy znalazłam się w otoczeniu wieloetnicznym, a moja znajomość języka angielskiego i francuskiego była wystarczająca na początek. Praca okazała się być bardzo interesująca - zwłaszcza, że musiałam się dokształcać w patologii, do pracy diagnostycznej na poziomie mikroskopii elektronowej. Dobra współpraca z patologami, znajomość histologii i techniki mikroskopii elektronowej były bardzo pomocnym czynnikiem. Montreal już trochę znałam z dwóch poprzednich, krótkich pobytów.

 

Maria Jakóbiec z mikroskopem elektronowym, MGH

JA: Dlaczego przeszłaś na wcześniejszą emeryturę?

MJ: Rozpoczynając pracę w Montrealu, już myślałam o tym, aby po 30 latach przejść na emeryturę. Taka decyzja stworzyła warunki na dłuższe wyjazdy do Krakowa i w rodzinne strony. Zaczęłam też więcej podróżować po świecie i rozwijać inne zainteresowania.

 

Życzenia od współpracowników MUHC z okazji odejścia na emeryturę

JA: Wróćmy do pracy społecznej. Najpierw opowiedz o  sobotniej polskiej szkole w Montrealu.

MJ: Pracę społeczną w sobotniej polskiej szkole im. JPII rozpoczęłam po zapisaniu tam syna w 1990 roku i trwała ona przez sześć lat. Działałam w Komitecie Rodzicielskim, organizując różne pozaklasowe wydarzenia oraz zabawy taneczne, z których dochód był przeznaczony na potrzeby szkoły i dla dzieci.

 

Polska Szkoła im. Jana Pawła II w Montrealu

JA: Wiele z Twoich zdjęć zostało opublikowanych w montrealskich gazetach i pokazywanych w CTV Montreal News. Jak do tego doszło?

MJ: Od przejścia na emeryturę fotografia wciąż jest moim hobby. Brałam udział w cotygodniowym konkursie na najciekawsze zdjęcia tematycznie określone w montrealskim „The Gazette”, gdzie raz otrzymałam główną nagrodę i oprócz tego kilka wyróżnień. Moje zdjęcia były kilka razy pokazane w dzienniku CTV Montreal News (the weather with Lori Graham - 17.00, 18.00), tematycznie związane z pogodą lub sezonem.

 

Nagroda w konkursie fotograficznym

JA: Sporo podróżowałaś. Jaki sposób najbardziej Ci odpowiada i które miejsca często wspominasz?

MJ: Podróże prywatne mają bardziej charakter rodzinny, ale i też poznawczy. Podróżowanie z grupą zorganizowaną przez biuro podróży jest bardziej intensywne z dużą dozą informacji. Obydwie formy mi odpowiadają w zależnoṡci od możliwej sytuacji. Wspominam je wszystkie, ale z tych prywatnych najbardziej: Rzym, Hawaje i prowincję Kanady Nową Szkocję. Natomiast z tych organizowanych  przez biuro podróży najlepsze były: Grecja oraz prowincje Kanady - Kolumbia Brytyjska i Alberta.

JA: Wiele razy prezentowałaś swoje slajdy dla szerszego grona – proszę więcej na ten temat.

MJ: Korzystając z mojego doświadczenia w fotografii i w dydaktyce zdecydowałam podzielić się moim zasobem zdjęć z rodziną, jak również i z publicznością. Wynikiem tego było już 6 opracowanych tematów a siódmy jest na etapie przygotowań. W sumie przedstawiłam 16 prelekcji z czego 4 były w Konsulacie Generalnym RP w Montrealu, pozostałe w bibliotekach miejskich: Beaconsfield, Dorval, Pierrefonds-Roxboro, Kirkland oraz dwie dla West Island University Women’s Club.

 

 Z prelekcji „Rzym miasto duszy”

JA: I na zakończenie: 57 sfotografowanych spotkań cyklu „Są Wśród Nas” oraz pomoc w organizacji około tej samej liczby „Spotkań Podróżniczych” – proszę o komentarz.

MJ: Praca w tych dwóch cyklach dała mi satysfakcję z wkładu w życie Polonii oraz możliwość poznania osiągnięć wielu Rodaków z Montrealu. Z dużym zainteresowaniem uczestniczyłam w „Spotkaniach Podróżniczych”. Wszystkim dziękuję za współpracę i wspólnie interesująco spędzony czas.

 

Relacja ze spotkania - Jerzy Adamuszek
Zdjęcia - Mariola Nykiel, Jacek Stomal
 


 
 

 


 

 
 

  
 
 
 
 
 
Copyright © 2007 - Są Wśród Nas. All Rights Reserved.